Rozdział 1
Wielki powrót i szlaban .
Godzina
dziesiąta rano. Kur*a, za dwie godziny ma pociąg , ale tak strasznie nie chce mu się
wstać. Najchętniej w ogóle nie
jechałby do tego głupiego Hogwartu.
- Draco, zejdź proszę na dół – słyszy głos matki.
Wstaje ,ubiera się i z chodzi do jadalni. Tam widzi Narcyzę ,która je śniadanie
i popija herbatę. Obok niej jej małżonek ,
Lucjusz. Jak zwykle czyta Proroka Codziennego. Koło nich chodzą skrzaty i
podają do stołu smakowite potrawy.
- Draco , usiądź proszę.
To nie wróży nic dobrego – pomyślał.
- Jak wiesz w tym roku kończysz ostatni rok nauki. Potem zaczniesz pracę jako ….
– swój dłuuugi monolog zaczął recytować Malfoy senior.
Bla bla bla , znowu to samo. Powiedźcie mi może coś czego nie wiem – zaczął rozmyślać. Draco.
- (…), ale również będziesz musiał
ożenić się z damą pochodzącą z magicznego rodu. Dlatego wezwaliśmy cię tu , by
zapytać się czy masz już jakąś kandydatkę.
W tym momencie Draco kombinował co by tu
powiedzieć. Jeśli skłamie, że ma, to na pewno będą chcieli ją poznać. Ale jeśli
powie prawdę to zaczną umawiać go na randki, będą sprowadzać wszystkie czysto krwiste
damy do ich domu i zaczną go zamęczać pytaniami.
- Nie ojcze, jeszcze nie wybrałem żadnej. – po przemyśleniu swojej odpowiedzi,
zastanawiał się czy dobrze zrobił.
- Oh, to świetnie! Za trzy tygodnie przyjdzie wraz z rodzicami panna Astoria Greengrass,
znasz ją prawda? – zapytała go matka.
- Niestety znam .. – powiedział bardziej do siebie.
- Nie usłyszałam .
- Nic, po prostu bardzo się cieszę z wizyty – po tych słowach z wymuszonym
uśmiechem poszedł na górę.
Proszę, proszę tylko nie Greengrass!! – błagał w myślach.
Potem wyszedł z domu i skierował się na Peron dziewięć i trzy czwarte. Miał się tam spotkać z Pansy i
Bliase’em. Gdy ich zauważył wsiedli całą trójką do pociągu. Znaleźli wolny
przedział i Draco opowiedział im o dzisiejszej sytuacji w domu.
-Masz przerąbane Smoku – odezwał się Blaise.
- Zgadzam się z nim. Znam Astorię. Po ślubie nie opuści cię ani na krok i wydoi
z ciebie wszystko. – odpowiedziała Parkinson.
- Tyle to wiem sam. Musze przekonać rodziców , że sam potrafię sobie znaleźć
dziewczynę.
Następnie wysiedli już w Hogwarcie. Skierowali się do Wielkiej Sali, gdzie Tiara
przydzielała pierwszorocznych do ich domów.
Jezuuu, jakie nudy , musze się stąd jakoś wyrwać. – pomyślał.
Nagle coś przykuło jego uwagę, m.in. piękna Gryfonka o krótkich kasztanowych
włosach.
-Ej Blaise , kim jest ta Gryfonka? – wskazał palcem na reprezentantkę płci
pięknej.
- Ona? Aha, to jest Granger, nie poznajesz? – zapytał Diabeł.
- Co?! To jest Granger!? – przyjrzał jej się dokładnie.
- No tak. Widziałem ją w salonie fryzjerskim. Skróciła włosy do ramion.
-Niby kiedy?
- Na początku sierpnia.
Po kolacji , Blaise i Draco poszli do swojego dormitorium. Lecz nie byli
grzecznymi chłopcami , którzy chodzą spać o dziewiątej. Diabeł wyciągnął z
kufra Ognistą Whisky i razem ze Smokiem opróżnili ją ukradkiem.
- A , powiedz mi Smoku , zauważyłeś , że Granger dość wyładniała? – zapytał go
trochę już wstawiony Zabini
-Taaaak , rzeczywiście. Zaokrągliła się tu i tam, urosła trochę i nawet ma
ładniejsze rysy twarzy. Ale te włosy … zawsze miała takie długie, kręcone, gęste.
Zawsze chciałem ich dotknąć , aby .. – w tym momencie Malfoy przestał mówić,
gdyż zauważył rozbawiona minę swojego przyjaciela.
- Śmieszy cię coś Blaise?
- Tak , ty Smoku. Hahaha, no nie wierzę ty prawisz komplementy małej
szlamie-Granger.
- Ja? Nie , no co ty.
- Akurat, sam chwilę temu mówiłeś jaka jest piękna.
- Dobra kończmy ten temat. Zajmijmy się czymś pożytecznym. Jak wiesz zostałem
Prefektem Naczelnym. Będę łączył dormitorium z Gryfonami i chcę cie zapytać czy
chciałbyś być moim współlokatorem? – zapytał.
- Pewnie, że tak. Teraz ja mam pytanie do ciebie. Lubisz Granger?
- Oczywiście, że nie. Też ci przyszły głupoty do głowy. Lubić szlamę? Nie rozśmieszaj mnie. – po tych słowach wszedł
do dormitorium, wykapał i odpłynął w
krainę snu.
Następnego dnia obudził się z małym bólem głowy. Rozciągnął się na łóżku i
podszedł do okna
. Jakie piękne widoki, szkoda , że za rok to się skończy – pomyślał. Następnie skierował się do łazienki , gdzie
umył się i przebrał. Gdy wyszedł zauważył, że jego współlokator jeszcze śpi.
- Blaise wstawaj!! – krzyknał Malfoy
-Dobrze, jeszcze tylko piętnaście minut i … - nie dokończył, gdyż jego przyjaciel
wypchnął go z łożka.
- Hahaha, bardzo śmieszne.
- Bynajmniej, za dwadzieścia minut mamy Transmutację z Gryfonami.
Po tych słowach Zabini wpadł jak huragan do łazienki. Draco nawet na niego nie
czekał, po prostu udał się pod salę. Dzwonek. Do klasy weszła prof. McGonagall.
- Dzień dobry uczniowie.Witam na pierwszej w tym roku lekcji Transmutacji. Z dyrektorem ustaliliśmy , że na każdej lekcji
Gryfoni będą siedzieć z Ślizgonami.
W tej chwili w Sali zaczęły się dyskusje.
- Ale ja proszę o spokój! No, więc jak już mówiłam tylko , ze nikt mnie nie słuchał.
Będzie losować nazwiska osób z którymi będziecie siedzieć przez cały rok. Pierwsza
osoba to …. Blaise Zabini!
Do ławki podszedł Diabeł i wylosował
nazwisko. Uśmiechnął się w duchu.
- Blaise Zabini usiądzie z panną Ginny Weasley! – powiedziała Minerwa.
- Co?! Proszę pani, ale ja z nim nie … -
nie dokończyła , gdyż z piorunował ją wzrok profesorki. – Bardzo przepraszam –
dodała po chwili i usiadła z uśmiechniętym Blaise’em .
-Następna osoba to może … Pan Malfoy.
Podszedł i błagał by to nie był Potter
czy Weasley.
Uhhh, to nie był żaden z nich.
- Pan Malfoy usiądzie z panną Granger.
Hahah, usiądę z .. zaraz CO?!!?! -
pomyślał w duchu.
Ale bez słowa podszedł do jej ławki.
-Hey bejbi. – usiadł obok niej i zrobił łobuzerską minę.
-Daruj sobie tchórzofretko , nie zamierzam z tobą rozmawiać. – po tych słowach udawała , że
czyta książkę. Ale nie mogła się skupić, gdyż przeszkadzał jej młodzieniec o
blond czuprynie.
- Malfoy, przestań do cholery! – krzyknęła.
- Nie złość się skarbie, złość piękności szkodzi.
- Jak mnie nazwałeś?!
- Skarbem, skarbie.
- Osz ty cha… .! – nie dokończyła ,
ponieważ w jej stronę szła McGonagall.
- Panna Granger dokończy to chciała powiedzieć. Jednak nie? No nic, wy dwoje dzisiaj
wstawicie się do mojego gabinetu o dwudziestej. Odeszła i dalej prowadziła
lekcje.
- No pięknie. Dzięki wielkie, ale żeby pierwszego
dnia dostać szlaban?!- powiedziała.
- Nie musisz mi dziękować kotku, do
zobaczenia o dwudziestej.
Dzwonek. Wszyscy wyszli z klasy. Hermionę zaczepił Rom i Harry.
- Hej Miona, co dzisiaj się stało? –
zapytał po dłuższej chwili Wybraniec.
- Nic takiego, dostałam szlaban przez Malfoy’a.
- Oj, to nie dobrze. Może wyskoczymy jutro na Kremowe Piwo?- zapytał Ron.
- Nie wiem Ron, umówiałam się z Ginny. Dziewczyny jutro robią imprezę w
dormitorium.
- No dobrze, jak chcesz. Co mamy teraz?-
znowu zapytał.
- Eliksiry ze Ślizgonami. – odpowiedział Harry. – A tak właściwie to z kim
siedzicie?
- Ja z Malfoy’em – odpowiedziała – Niestety ..
- Ja z Crabbe’m. A ty Harry?
- Ja z Parkinson.
- Dobra chłopcy jest dzwonek musimy iść.
Reszta lekcji minęła jej szybko. Wróciła do dormitorium o godzinie dziewiętnastej.
Miała jeszcze sześćdziesiąt minut. Umyła się , umalowała i przebrała. Godzina
dziewiętnasta pięćdziesiąt. Wyszła z pokoju i skierowała się do gabinetu
dyrektorki. Szczerze to spodziewała się
wszystkiego. Zapukała i weszła. Na miejscu był już Malfoy. Wicedyrektorka dała
im zadanie, którego nikt się nie spodziewał .
***********
I jak? Podoba się? Mi szczerze średnio. Następny rozdział postaram się wstawić
za w przyszłym tygodniu :D
Czytasz – Komentuj
//Mrs Lestrange.
Hej. Fajny rozdział, bardzo przyjemnie się go czytało. Czekam na więcej :D
OdpowiedzUsuń